Kupiłbyś drożdżowe perfumy? Drobnoustroje wykorzystano do sporządzenia zapachu

0
510
drozdzowe perfumy

Mikroorganizmy otrzymane w wyniku manipulacji genetycznej mogą niedługo zastąpić kwiaty jako źródło składników perfum. Co więcej – będą w stanie odtworzyć zapachy roślin, które dawno wyginęły.

Coś, co pachnie trochę jak świeżo skoszona trawa, trochę jak bukiet kwiatów tak naprawdę jest mieszanką drobnoustrojów. Nowatorskie perfumy stworzono w laboratoriach Ginkgo BioWorks w Bostonie. Drożdże zmanipulowano genetycznie w ten sposób, by pachniały jak róże. Twórcom przyświecał jeden cel – wytworzyć substytut olejku różanego, eskploatowanego w luksusowych perfumach.

Dlaczego drożdże?
Aby wyprodukować kilogram olejku różanego, potrzeba kilku ton kwiatów. Jakość i cena olejku wahają się rokrocznie. Wpływają na to nieurodzaj, klęski żywiołowe, choroby roślin i sytuacja na rynku pracy. Kultury mikroorganizmów to tańsza opcja i produkt o stabilniejszych właściwościach.

Jak wygląda proces wytwarzania różanych drożdży?

  1. Identyfikuje się w genomie róży geny odpowiedzialne za wytwarzanie enzymów (produkują substancje zapachowe).
  2. Geny wprowadza się do genomu drożdży.
  3. Ten sam enzym może wytwarzać róża albo inna roślina. Zastosowanie innej rośliny może dać nawet lepsze efekty.
  4. Próbki drożdży wysyła się do oceny.
  5. Finalnym produktem ma być szczep drożdży, który odda idealny zapach róży.

Jednak najpierw inżynierowie muszą poradzić sobie z charakterystycznym kwaśnym zapachem drożdży.

Czy tylko Boston pracuje nad wyhodowaniem perfum?
Ginkgo nie jest jedyną firmą biotechnologiczną chcącą wyhodować perfumy. Kalifornijska spółka Amyris wspólnie ze szwajcarską firmą Firmenich pracuje nad olejkiem z paczuli. Inna spółka z Kalifornii – Allylix – wzięła na warsztat olejek wetiwerowy, ekstrakt z indyjskiej wieloletniej trawy.

Jakie są inne niecodzienne możliwości wyhodowanych zapachów?
Wyhodowane produkty mogą zastąpić zapachy syntetyczne produkowane z substancji petrochemicznych. Na przykład zespół badawczy z Uniwersytetu w Kaliforni zmodyfikował DNA E. Coli do sporządzenia bakterii, które pachną jak banan i jagoda.
Genetyczna modyfikacja to również szansa na odtworzenie substancji zapachowych z egzotycznych roślin, jak storczyk rosnący w dżungli, który opiera się hodowli, a także z ambry – wydzieliny kaszalota, kosztownego i cenionego składnika przez perfumiarzy.

Biolodzy z Ginkgo już myślą o zrekonstruowaniu zapachu wymarłych roślin. Zrobią to z pomocą DNA zachowanego w wiecznej zmarzlinie.