Pachnące inaczej – smrodliwe atrakcje turystyczne

0
382
Pachnące inaczej – smrodliwe atrakcje turystyczne

Wakacje za pasem. Wielu z nas od dawna ma obrany kierunek wojaży. Dla poszukiwaczy przygód intrygująca może stać się wyprawa szlakiem najbardziej śmierdzących miejsc świata.

Co oznaczają dla Ciebie wakacje? Nieskazitelne plaże u błękitnych wybrzeży? Sielskie hale i pastwiska? Klify, wodospady, góry? Istnieją śmiałkowie, dla których te czyste i pachnące miejsca nie są żadną atrakcją. Za kierunek swoich podróży obierają rejony o cuchnących, ostrych, gryzących, zgniłych zapachach. Takich, które wykrzywiają twarz (i nos) w grymasie.

1. Postój pierwszy: Wyspa fok, Republika Południowej Afryki


Zacznijmy podróż od wyspy, na której królują dziesiątki tysięcy fok. I ich wydaliny. I gnijące pozostałości po ich posiłkach. Wyspa fok to jeden wielki gryzący zapach. Kapitanowie statków handlowych i rybacy zwykle kotwiczą swoje łodzie pod wiatr. Jednak niekiedy zmiana kierunku wiatru zanosi na pokład do nozdrzy żeglarzy i turystów nieznośny, obezwładniający aromat. Żądni przygód turyści stawiają czoło smrodowi, by nie tylko podpatrzyć foki, ale też poobserwować wielkie żarłacze białe, które się nimi żywią. Rekiny znane są z tego, że atakują foki spod powierzchni wody. Dla takiego widowiska warto „przymknąć nosy”.

2. Postój drugi: Rotorua, Nowa Zelandia


Rotorua wzniesiono na czynnych obszarach geotermicznych, które nieustannie buchają siarkowodorem. W całym mieście unosi się zapach zgniłego jaja. Cuchnące miejsce nie odstrasza turystów przed eksploracją gorących źródeł, gejzerów, parujących jezior, bulgocących sadzawek z błotem i innych naturalnych cudów. Te niecodzienne atrakcje mogą być niekiedy niebezpieczne. Długotrwałe narażenie organizmu na ekspozycję gazu może stanowić zagrożenie dla zdrowia. W okresie od 1991 roku do 2001 w rejonie Rotorua odnotowano od 5 do 10 razy częstsze zachorowanie na astmę i inne choroby układu oddechowego.

3. Postój trzeci: Wulkan Ijen, Jawa, Indonezja


Ijen jest skupiskiem czynnych wulkanów. O śmierdzącej, siarkowej strukturze. Jeden z kraterów oferuje kwaśne jezioro wulkaniczne. Woda w nim ma turkusowy kolor. Wokół znajdują się źródła termalne. Z wulkanu wypływa niemal krystalicznie czysta siarka, która zastyga na świeżym powietrzu. Ostro pachnące siarką chmury nie zniechęcają. Błękitno-turkusowe krajobrazy wynagradzają tę małą niedogodność.

4. Postój czwarty: Sumatra i kwiaty o zapachu padliny


Amorphophallus titanum, czyli dziwadło olbrzymie. Brzydko się nazywa i jeszcze brzydziej pachnie. Tłumacząc nazwę na język naukowy, otrzyma się „wielki, zniekształcony penis”. Inna nazwa tej rośliny to „kwiat zwłok”, co nie zmienia faktu, że nadal pachnie odrażająco. Kwitnąc, roślina produkuje zapach przypominający rozkładającą się padlinę. Wabi tym muchy i chrząszcze. Jak się okazuje, południowo-wschodnia Azja obfituje w takie smrodliwe okazy roślin. W rzeczywistości ponad 30 gatunków wykorzystuje zapachy śmierci, aby zwabić owady zapylające. Będąc w tych rejonach, lepiej dobrze się zastanowić, czy na prezent dla ukochanej wybrać tutejsze kwiaty.

5. Postój piąty: Hereford, Texas


Jedno z lepszych miejsc, w których można osiedlić się w Teksasie. Wołowa stolica świata. Twierdzi się, że Hereford ma największą koncentrację bydła na świecie. Więcej niż 3,5 miliona krów można znaleźć w obrębie 100-milowego miasta. Każda z tych krów dodaje zapachowej nuty do mieszanki naturalnego nawozu. W mieście mieszka ponad 15 tysięcy osób, a to oznacza, że na każdego człowieka przypada około 230 krów. Gospodarka rejonu opiera się na bydle, więc zapach nawozu to dla lokalnych również zapach pieniędzy.